środa, 27 kwietnia 2016

Chaos!

Jakiś kosmos u nas ostatnio. Nie wiem co się dzieje. Lil zaczęła później chodzić spać, żegnaj córeczko o 18:30 w łóżku. Dodatkowo po w miarę spokojnym okresie, kiedy jak szalona pomyślałam najgorsze za nami, znów krzyczy, złości się na wszystko. A ja po całym dniu jestem tak wykończona, że ciężko zachować spokój. Tyle mądrych książek i artykułów przeczytałam, a w obliczu wrzasków mojej córki nie zawsze potrafię się opanować i czasem też krzyknę. Potem mam wyrzuty sumienia ogromne i obiecuje sobie że więcej nie... Aż do następnego razu. A znowuż Teoś uwiązał się do mnie tak mocno, że zaczyna mi powietrza brakować. Do łazienki pójść nie mogę, bo wpada w taki histeryczny płacz że zaczyna się cały trząść. Potem z powodu głupot tak się wkurzam. Starczy że smoczek rzuci na ziemię, a to ostatni wyparzony był, i już wybucham. Wieczorem jeszcze mężowi biednemu się obrywa, bo emocji nagromadzonych z całego dnia nie jestem już w stanie zatrzymać. I uciekam codziennie na ćwiczenia wieczorem żeby się wyżyć trochę. Choć nie wiele mi wolno po drugiej cesarce i rozejściu mięśni brzucha. A poszłabym na boks lub jakąś sztukę walki. Został mi pilates i aquarobic, no cóż lepsze to niż czekolada i niekontrolowane wybuchy złości. 

Uwiera mnie mój perfekcjonizm coraz bardziej, dom brudny, wszystko nie na miejscu, a mnie telepie ze złości jak to widzę. Staram się cokolwiek w dzień zrobić, ale z Teo na rękach nie wiele się udaje. Najczęściej z mężem zamiast spędzić wspólny wieczór harujemy w domu do późnej nocy.
Mimo wszystko za nic bym tego mojego rozgardiaszu nie oddała. Ponad wszystko kocham moje dzieci i męża cudownego, co z tą żoną-matką furiatką jeszcze wytrzymuje!
Wylałam żale i od razu mi lepiej ;) lecę na wieczorny aquarobic! A już jutro postaram się trochę o książeczkach napisać, bo od niedzieli się zabieram i coś mi nie idzie. Może jak się publicznie zobowiążę to dam radę ;)
Poniżej nasze weekendowe sesje w kwiatkach :) Żeby było pozytywnie na koniec ;)













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz