sobota, 1 sierpnia 2015

torba potrzebna na wczoraj ;)

Przyszedł 36 tydzień :) 
Ciągle to piszę, ciągle tak myślę... kiedy to zleciało? Z drugiej strony jak pomyślę, że optymistycznie patrząc został mi jeszcze miesiąc, to robi mi się słabo i siły starcza tylko na leżenie na kanapie.
Jestem dużo mniej zorganizowana niż w pierwszej ciąży, a z drugiej strony potrzeba wykupienia połowy asortymentu dla noworodków, gdzieś odpłynęła. Myślę obecnie o spakowaniu torby, bo nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie godzina zero. W tej ciąży stawiam na minimalizm, ale kilka rzeczy trzeba ogarnąć/kupić. Może komuś się to przyda, mi na pewno forma pisemna pomoże wreszcie tę nieszczęsną torbę przygotować ;)


Torba do porodu:

dla mnie:
1 koszula do porodu z odpinanymi ramiączkami (do karmienia)
2 koszule po porodzie również z odpinanymi ramiączkami
bielizna- majtki i staniki do karmienia
3x majtki siateczkowe
japonki
szlafrok koniecznie cienki!
ręcznik duży ciemny
ręcznik mały czarny ;)

żel pod prysznic
szampon do włosów
odżywka do włosów
Tantum Rosa w spryskiwaczu
szczotka do włosów plus gumki
szczoteczka do zębów i pasta
maszynka do golenia
kosmetyki do makijażu (u mnie pokład, puder i tusz do rzęs)
krem do twarzy
balsam do ust
lanolina na brodawki Lansinoh

wkładki laktacyjne
podkłady na łózko
podpaski poporodowe
podpaski zwykłe grubsze
zestaw do lewatywy (niestety nie we wszystkich szpitalach jest dostępna)

sztućce 
kubek
długopis
zeszyt
ładowarka do telefonu!!!
telefon/mały aparat fotograficzny
siatki foliowe

2x duża woda
1x woda z dzióbkiem 0,7 l
jedzenie
femaltiker na laktację

badania krwi i inne
karta ciąży


dzidzia:
1x body z krótkim rękawem
2x body z długim rękawem
2x półśpioszki
2x becik
5x pielucha tetrowa
1x ręcznik
1x niedrapki

paczka pieluch dla noworodków
chusteczki do pupy
linomag
żel do mycia noworodków
krem emolium
octenisept
nożyczki dla niemowląt

aparat
kamera

dla męża:
klapki pod prysznic
dezodorant
ubrania na przebranie
woda 
jedzenie
fartuch ochronny
foliowe nakładki na buty


Rodzę po raz drugi, więc wiem co mi się przydało, a co nie, a czego zdecydowanie zabrakło. Oczywiście lista jest dopasowana do moich potrzeb, możliwe że część z Was nie potrzebuje mini zestawu do makijażu ;)

Ponieważ nie wszystko da się spakować miesiąc przed porodem, warto zrobić listę rzeczy do dołożenia, gdy akcja się rozpocznie. Ja taką listę miałam na wierzchu torby. Gdy odeszły mi wody (przeźroczyste) na spokojnie dopakowałam resztę ekwipunku.
Ponieważ do szpitala mamy blisko, nie zamierzam robić wielkich zapasów, gdyż codziennie mój mąż będzie nas odwiedzał i na pewno będziemy się wymieniać rzeczami. Według schematu: ja mu brudne, on mi czyste. Dlatego też, nie biorę zapasu ubrań dla małego oraz dla siebie. Ciężko w takiej wypchanej torbie coś znaleźć, a w szpitalu nie dostajemy szafy na rozpakowanie tabuna rzeczy ;)

Na początku omówię rzeczy dla mnie .

Pamiętam jak przy pierwszym porodzie miałam puchaty ciepły szlafrok, w kolorze, o zgrozo!, malinowym. Raz, że było mi za ciepło, dwa ten kolor... Teraz plan jest taki, że moja kochana Mama uszyje mi z cienkiego dresowego materiału narzutkę/szlafroczek w kolorze szarym. 

Ciemne ręczniki - no cóż nie wyobrażam sobie zostawić plamy na śnieżnobiałym ręczniku :) 

Jeżeli chodzi o kosmetyki, to zamierzam je poprzelewać do małych buteleczek, czyli wersja samolotowa. Moim zdaniem nie ma sensu nosić wielkich butli z żelem, szamponem itp. Kosmetyki do makijażu, te które wypisałam, to moje absolutne minimum, żeby czuć się komfortowo. Jestem osobą, która nawet do sklepu nie wyjdzie bez choćby delikatnego makijażu. W szpitalu przewija się mnóstwo osób, a ja chcę się dobrze czuć. 

Woda, woda i jeszcze raz woda! Po porodzie chce się strasznie pić, a szpital wody nie zapewnia (tego komentować nie będę). Podczas tygodniowego pobytu w szpitalu przy pierwszym porodzie zużyłam z pewnością ponad zgrzewkę wody. Oczywiście mąż donosił mi zapasy. Na sam poród polecam wodę z dzióbkiem w mniejszej pojemności- tak jest po prostu wygodniej.

Jedzenie to temat rzeka, na klinicznej dostałam podczas porodu śniadanie, jednak do najprzyjemniejszych ono nie należało. Miałam ze sobą żelki, jednak podczas porodu miałam ochotę na coś normalnego. Teraz wezmę jogurt, może jakieś batoniki zbożowe. 

Badania krwi i karta ciąży to oczywista oczywistość, warto nie zapomnieć jej ze sobą zabrać w ferworze wychodzenia do szpitala.


Dla mojej dzidzi

Tym razem wpisałam body z krótkim rękawkiem, ponieważ rodzę na początku września i może być ciepło. Jeżeli nie mamy jeszcze wprawy w ubieraniu noworodków warto kupić/pożyczyć body zapinane kopertowo. Na początku ta mała istota wydaje się nam niesamowicie krucha i boimy się ją ubierać. Body zapinane kopertowo zmniejszają poziom stresu :) Ja biorę body kopertowe, ponieważ body które posiadam na rozmiar 56 są właśnie w ten sposób zapinane. Nie kupuję ubranek na 56, Lili urodziła się ważąc 3,5 kg, za to mierzyła 61 cm! Nie wiem co będzie teraz. Plan awaryjny jest taki że wyślę Teodorowe ciocie na zakupy w razie co.

Biorę też trochę pieluch tetrowych i aż dwa beciki, Lili mocno ulewała i ciągle musiałam coś zmieniać, więc wolę się zaopatrzyć na zapas.
Octenisept jest super na pępek, najczęściej w szpitalach jest, ale wolę mieć swój w razie gdyby jednak nie było.
Warto mieć swój żel i krem dla dziecka, na klinicznej był Johnson. Kiedy nadeszła pora kąpieli położna używała tego żelu, chyba że mama miała swój.

Tym razem biorę też nożyczki, już nie boję się obcinać dziecku paznokci, może zrobię to w szpitalu i nie będziemy wtedy używać niedrapek.

Aparat i kamera będą z nami tylko podczas porodu, później Adam zabiera je do domu. Warto robić zdjęcia i kręcić film - to niesamowita pamiątka. Uwielbiam oglądać nasz film z początku porodu oraz film na którym Adam mówi do Lili leżącej jeszcze w inkubatorze. Przy tym filmie zawsze się wzruszam i tak już pewnie zostanie ;)

Teraz dział kontrowersyjny dla męża

Nie wszystkie rodzimy z mężami/partnerami choć wydaje mi się, że większość porodów obecnie to porody rodzinne.

Warto by partner miał coś do zjedzenia i wypicia dla siebie, o ile my w niektórych szpitalach dostaniemy jedzenie to osoba towarzysząca już nie. Poród trwa często kilkanaście godzin lub dłużej, nic dziwnego że mąż może być głodny.

Ubrania na przebranie plus klapki. Pisałam ostatnio w poście porodowym, że byłam dwa razy pod prysznicem i że mój Adam był potem cały mokry. My mieliśmy dla niego ubrania więc nie było problemu.

Fartuch ochronny i nakładki na buty, to coś co moim zdaniem należy kupić wcześniej i spakować z rzeczami męża! Przez to, że Adam kupował te rzeczy w szpitalu, kiedy ja zostałam zabrana już na porodówkę, zostaliśmy rozdzieleni na ponad godzinę. Mój biedny mąż czekał godzinę pod porodówką, aż go wpuszczą. Ja natomiast przeżywałam koszmar leżąc sama pod KTG i słuchając jak położne śmieją się z mojego planu porodowego... Nie wiem co stało na przeszkodzie wpuszczenia tatusiów do nas (z mężem czekał jeszcze jeden przyszły tata). Położne nie były zbyt zajęte, siedziały i rozmawiały przez większość tego czasu. Czasem wydaje mi się, że już na wstępie personel pokazuje nam nasze miejsce...

Warto zrobić sobie swoją własną listę rzeczy do zabrania, tak by niczego nam w tej ważnej chwili nie zabrakło.

Będę pewnie kilka razy ten wpis edytować, wrzucę też zdjęcia mojej torby (jak już ją spakuję, może w ten weekend?).

Po porodzie zamierzam napisać co przydało mi się tym razem i czego ewentualnie zabrakło. W dalszym ciągu nie zdecydowałam też, który szpital wybrać, a od tego też zależy co muszę ze sobą mieć.

1 komentarz:

  1. Ach, przypomina mi się moje pakowanie torby. Kiedy to było? :)
    Dla mnie też dużo wody to podstawa, mi mąż co dzień donosił dwie duże butle :)

    OdpowiedzUsuń