niedziela, 24 maja 2015

Wakacje z małym dzieckiem

W kwietniu podjęliśmy dość spontaniczną decyzję o wyjeździe na wakacje. Wybraliśmy Włochy. Tak się złożyło, że pojechaliśmy razem z moją rodziną. Czyli w sumie była nas siódemka plus Teoś - tydzień 22/23 :)

Nasza ekipa czyli ja, Adam, Lili i mój Tata wyruszyliśmy po zmroku. Nie będę ściemniać, podróż samochodem do Włoch z Lilką to był koszmar! Pierwszą część drogi mała głównie przespała. Rankiem zaczęła się masakra, więc musieliśmy się sporo zatrzymywać. O 17 dojechaliśmy na miejsce noclegu i odpoczęliśmy. Zatrzymaliśmy się w miejscowości Steinach am Brenner w hotelu JUFA. Pokoje czyste i schludne, Lil miała okazję się wybiegać. Dodatkowo w hotelu znajduje się pokój dla małych dzieci. Bardzo polecam wszystkim to miejsce. Wieczorem dojechała do nas reszta ekipy (Mama, Zuza i Łucja) i byliśmy w komplecie.

Następnego dnia podzieliliśmy się ze względu na płeć, no prawie, bo Lil pojechała z Tatą i Dziadkiem do Włoch, a Teoś nie mając żadnego wyboru, był ze mną ;) My dziewczyny wyskoczyłyśmy do Innsbrucka na mały shopping. Kupiłam kilka rzeczy dla mojego New Baby, byłam podekscytowana, to moje pierwsze zakupy dla niego :) Oczywiście, nie mogłam nie kupić Lili cudownych sukienek na lato.

We Włoszech było cudownie! Pogoda fantastyczna, codziennie ponad 20 °C. Jedyny minus to odległości do pokonania. Mieszkaliśmy w małej miejscowości San Casciano In Val di Pesa, do Florencji jedyne 19 kilometrów. Wydaje się mało? Niestety, każda droga wiodła przez kręte, strome i wąskie uliczki. Toskańskie widoki - bajka! Lil w samochodzie - masakra!

Mimo to uważam, że sporo zwiedziliśmy. Dziecko trochę się wymęczyło, ale żyje :) Natomiast moja potrzeba zwiedzania została po części zaspokojona. Gdziekolwiek jestem na wakacjach zawsze czuję niedosyt, taki chyba mam charakter. Chciałam zobaczyć wszystko! Oczywiście to nie możliwe, szczególnie przy 15 miesięcznym, niechodzącym jeszcze brzdącu.

Tak więc byliśmy w Pizie, Florencji, Sienie, Lucce, moczyliśmy nóżki w wodach termalnych Bagno Vignoni. Jednego dnia zrobiliśmy Lili dzień dziecka i pojechaliśmy do ZOO w Pistoi. Lili miała też dzień z Babcią, a my dzień dla siebie.

Droga powrotna do najmilszych nie należała, ale jakoś przeżyliśmy. W domu byliśmy w niedzielę o 7 rano. W poniedziałek Adam miał jeszcze wolne, więc mieliśmy dwa dni odpoczynku po podroży oraz powrotu do rzeczywistości.

Dziś wydaje mi się, że te wakacje były lata temu, a minęły dopiero dwa tygodnie.
Kolejny raz pojedziemy gdzieś już we czwórkę, planujemy jednak lecieć samolotem i od razu mogę Wam powiedzieć, że już nie mogę się doczekać!
Lili z Ciotkami w hotelu JUFA

Steinach am Brenner - pogoda jak w Polsce


W drodze do Pizy czas na małą drzemkę, temperatura 26 °C :)

Camposanto czyli cmentarz, Piza

BLW - wybieram pizzę!

Targ we Florencji

Florencja przed katedrą Santa Maria del Fiore

Po zwiedzaniu czas na relaks :)

ZOO Pistoia "to żyrafa, rafa, fa fa..."

Patrz Lili, foka!

A lew robi wrraaał

Szaleństwa z Ciocią Zuzą

Po przeczytaniu dawno temu "Udręki i ekstazy" Irvinga Stone marzyłam by zobaczyć dzieła Michała Anioła! Nagrobek Świt i Zmierzch w kaplicy Medyceuszy, Florencja

Most Złotników we Florencji

Obiad we dwoje, restauracja Konnubio, Florencja

Toskańskie plenery, moje ulubione zdjęcie :)

Mamo daj aparat! Katedra di Santa Maria Assunta w Sienie

Moczymy nóżki w wodzie termalnej, Bagno Vignoni

Aleja cyprysowa

Nasza ulubiona włoska knajpa- Buzzanca w miejscowości San Quirico in Collina

Taki mieliśmy widok z okna :)

Dzień wyjazdu, słońce świeci, ciepło i chciałoby się jeszcze zostać...

Zdjęcie z winnicą musi być!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz