Lilicja ma już rok i 2 miesiące! Nie wiem jak to się stało, kiedy ona tak urosła? Jeszcze niedawno tuliłam małe baby, a teraz ona sama przychodzi i przytula się do mnie - głównie jak jest śpiąca ;)
Lili zawsze była pogodnym maluchem, wychowuje się właściwie bezproblemowo. Ominęły nas kolki, nieprzespanych nocy było niewiele, daje nam rano pospać, każdy dzień zaczyna z radosnymi okrzykami i wita nas z uśmiechem od ucha do ucha, pokazując przy tym 10 zębów, które oczywiście wyszły bezproblemowo. Miała kilka razy katar no i niestety zaliczyliśmy poważną chorobę - trzydniówkę. Nie obyło się bez pobytu w szpitalu, więc cały czas wspominamy to z przerażeniem.
Lila jest typem Zosi Samosi, nie lubi gdy pokazujemy jej jak się ma bawić, wszystko odkrywa sama. Kocha swoje dwa psy, dużo mówi, potrafi zadawać pytania. W prawdzie jest to cały czas w języku skomplikowanym-lilicjowym, ale pomału coraz więcej jesteśmy w stanie rozszyfrować. Niestety jeszcze nie chodzi i gdybym nie była w ciąży, machnęłabym na to ręką, ale w obecnej sytuacji ciężko mi naszego, prawie 12 kilowego, klopsika nosić. Nie chodzi tutaj o noszenie dla noszenia, ale o zwykłe czynności typu przeniesienie z salonu do kuchni na obiad, zaniesienie jej na przewijak itp. O ile łatwiejsze byłoby zaprowadzenie jej za rączkę... Poza tym, jak każde dziecko w tym wieku, Lili uwielbia zwiedzać świat, często irytuje się zbyt długim pobytem w wózku, ale przecież nie położę jej żeby sobie raczkowała w sklepie, restauracji lub na placu zabaw. Na szczęście to obecnie moje jedyne zmartwienie w związku z córką (mąż jest silny i w ciąży nie jest, więc zawsze może ją nosić na rękach).
Lili jest z nami od 14 miesięcy, a ja nie wyobrażam sobie życia bez niej. Miłość do dziecka trzeba poczuć, żeby zrozumieć o co chodzi <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz